środa, 12 marca 2014

zakupowe łupy

Hmm ostatnio zakupy bardzo mnie od stresowują :) jestem po nich zrelaksowana i gotowa na nowe "super" pomysły mojego synka. A muszę się Wam przyznać, że ma coraz to niebezpieczniejsze plany w tej swojej małej główce. Ostatni jego pomysł o mało nie doprowadził do zawału matki jego... serce mi zamarło...

A wracając do zakupów to na początek przydasie, które już jakiś czas temu mi się podobały. Jednak możliwość posiadania ich wiązała się z jechaniem do  Ikei. Moja znajduje się na drugim końcu miasta, więc ciągle odkładałam wizytę w tym miejscu. Ale w końcu pojechałam i kupiłam:

2 kubeczki i 2 miseczki 
(tak na prawdę miałam kupić tylko różową wersję, ale pomyślałam o moim M i wzięłam i białą)


Latarenka:) 
także wieczory mamy bardzo nastrojowe i klimatyczne:)


Ażurową osłonkę, która czeka na kwiat:)


W czasie kiedy mama spędzała miło czas w Ikei moi kochani mężczyźni mieli dzień dla siebie:) prawdziwie męski:) niech dziecko wie, że ma i tatę:)

A kolejne zakupki to popołudniowy wypad do Pepco:)




Wazonik na kwiatki i piękne pudełeczko, w moim wypadku na herbatkę:)
Ten zakup już znacie z poprzedniego posta:)

Sorki, że na wszystkich zdjęciach widać właśnie owy dzbanek i tulipanki, ale jak to z tymi kwiatuszkami bywa długo nie postoją. A ja chciałam je zachować we wspomnieniach:)

Pokaże Wam jeszcze co każdego ranka od wczorajszego począwszy cieszy moją buźkę. Banana mam ooogggrrrooommmnnneeegggooo:)


No jestem w tych hiacyntach obłędnie zakochana:)
Najlepsze jest to, że obydwa mają po 2 łodyszki:) co widać w przypadku tego fioletowego:)
podwójna radocha:)

Życzę miłego poołudnia:)
Udanych spacerków, bo aż żal siedzieć w domku na taką pogodę...
Gosia




4 komentarze:

  1. Ja tam jestem za tym, że zakupy to czasem najlepsza terapia na stres :) Nawet najmniejszy drobiazg tak poprawia humor, że nic lepszego nie trzeba :) Pomysły dzieci to zawsze kreatywne i masakrycznie niebezpieczne są a matki zawalu dostają i gardło zdzierają ;) Buziole :) P.S. My siedzimy w domu Mikuś choruje i niestety trzeba kiblować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda bo te moje zakupy to drobiazgi, ktore sprawiają że jest taki klimat w domku magiczny, ale przede wszystkim zakup ich bardzo mnie ucieszył. A z pomysłami Kacpra to masakra... aż boję się co wymyśli kolejnym razem. Buziaki ogromniaste dla chorego. Szybkiego powrotu do zdrowka bo pogoda wiosenna czeka na spacery Mikusia z mamą:-)

      Usuń
  2. prześliczne rzeczy nakupowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pozdrawiam i zapraszam do zagladania na mojego bloga. Buziole

      Usuń

Dziękuje za komentarz:)